środa, 12 stycznia 2022

Tonąca Łódź

Po raz kolejny pokazałeś,że  potrafisz pięknie mówić i obiecywać ale za słowami nie stoją rzedne czyny. 
W październiku tak bardzo przeżywałeś ,że bez słowa odsunełam cie od siebie. Do tej pory zastanawiam się co bardziej cie bolało to ,że  nie znałeś powodu czy utrata mojej osoby 🤔 Nie wytrzymałam i przyszłam pod twoją prace. Napisałeś później,że  ucieszyłeś się na mój  widok..... jakoś tego nie zauważyłam. 
Obiecałeś ,że  się zaangażujesz i pomożesz mi zawalczyć o tą przyjaźń no ale cóż...
 Zbyt wiele razy próbowałam łatać dziury i wylewać wodę z tej tonącej łodzi ,którą nazywasz przyjaźnią.
 Nie mam sił już a ty ....

Mówisz o przyjaźni ale nie zachowujesz się jak przyjaciel. 
Nie mówisz o swoim życiu, problemach,marzeniach,planach. Gdybym zadała ci kilka podstawowych pytań dotyczących mojej osoby typu ulubiony kolor,plany ,marzenia,ulubione danie ,pewnie nawet nie znałbyś odpowiedzi. Ty nawet nie próbujesz mnie poznać dobrze czy tak wyglada przyjaźń? Co ty tak naprawde o mnie wiesz? 

Pisałeś ,że  w najgorszych chwilach mam pamiętać"nie jesteś w tym sama"
 Więc...gdzie jesteś?

niedziela, 24 października 2021

Why?

Nie rozumiem. Powiedz mi dlaczego? 

Ostatnie 2 tygodnie to jakiś koszmar. Tyle sytuacji się wydarzło,które podcięły mi skrzydła.  Kiedy już nie radziłam sobie sama ze sobą i swoimi emocjami zaproponowałam ci spotkanie. Standardowo odmówiłeś. 
 
Nastały dni ciszy. Nie odzywałeś się. Zero wiadomości ani "cześć " ani "pocałuj mnie w d..."  a ja nie chciałam się narzucać i żebrać o spędzenie ze mną odrobiny czasu.   Dzień później w czwartek byłeś w miejscowości obok,w piątek wcześnie rano byłeś u rodziców.  Kiedy dowiedziałam się o tym od osób trzecich, zabolało i to bardzo. Byłeś w mojej okolicy ale nie potrafiłeś się odezwać już nie mówię o spotkaniu ale o zwykłej wiadomości. 
W sobotę z twojej strony padło napisane "hejo". Nie mogłam zareagować ,było we mnie tyle złości i bólu ,że wolałam milczeć by nie powiedzieć o słowo za dużo.  Znowu nastała cisza. 
 Dotarła do mnie wiadomość ,że  jest kiepsko z twoim zdrowiem, jakieś krwotoki z nosa i inne historie. Ręce mi opadły. Nawet w takich chwilach się nie odezwaleś. Poczułam się totalnie przez ciebie odstawiona na boczny tor. Z każdym dniem coraz mniej o tobie wiedziałam. Czułam ,że nie jestem już dla ciebie ważna.  

 W środę się zabrałeś by napisać do mnie. "Cześć. 
Dlaczego nie odpiszesz by porozmawiać. 
Co się dzieje..."

Wybacz ale ty stawiasz na przyjaźń i kontakty on-line a ja off-line . Są sprawy i wydażenia,których nie jestem w stanie ci opisać ,przedstawić w wiadomości pisemnej.

Tego wieczoru zamiast podjechać do mnie i sprawdzić co się dzieje  wolałeś samotne,nocne tripy. Wysłałeś mi snapa,co wyprowadziło mnie z równowagi do tego gdy przeczytałam ,że  korzystasz z ładnej pogody i pełni ,coś we mnie pękło. Znalazłeś cudowny sposób Jak można przyjacielowi w kiepskim stanie psychicznym pokazać że  masz go w dupie i świetnie się bawisz gdy on cierpi😭

Kiedy ja tak bardzo potrzebowałam twojej obecności, żebyś  najzwyczajniej w świecie przyszedł. Marzyłam o tym by usłyszeć "tęskniłem, brakowało mi Ciebie,  cieszę się że cię widzę " ty mnie dobiłeś.  

Poczułam się jak nic nie znaczący epizod w twoim życiu. 

Kiedyś "przyjaciele" a teraz ...coraz bardziej obcy sobie ludzie? 

czwartek, 21 października 2021

Przygnieciona Życiem

Hmmm. Znowu to samo. Powtórka z rozrywki. Jestem zawsze kiedy bliscy mnie potrzebują. Jestem.  Nie ma znaczenia czy jestem zdrowa,chora, czy mam siły czy nie. Zawsze mogliście na mnie liczyć. Szkoda ,że to nie działa w dwie strony.   

Ostatnio mam tak bardzo ciężki okres w życiu. Nie daje sobie z tym rady.  Pisałam do Ciebie czy masz ochote się spotkać(mój błąd, że źle zadałam pytanie). Oczywiście ,że  nie miałeś czasu,weny, sił,ochoty to już bez znaczenia.  Liczy się fakt ,że znowu zostałam sama ze sobą.  

Od jakiegoś czasu obserwuję dziwne zjawisko.  Nigdy specjalnie nie byłeś skory do spotkań,wolałeś utrzymać znajomość za pomocą internetu. Ty zamknięty w swojej pustelni z internetowym oknem na świat a ja tu i teraz . Ostatnio już nawet nasz kontakt mesengerem jest słaby. Mam wrażenie ,że  "przyjaźń" umiera. 
  
 Mam wrażenie ,że  to czego tak bardzo się bałam w czerwcu właśnie zaczeło się spełniać.  Otrzymałeś moją pomoc i wsparcie i teraz kiedy jesteś coraz bardziej stabilny stałam się zbędna nie potrzebna.  Czuje się jak zabawka odstawiona na półkę gdy przestała być potrzebna.  Nigdy nie byłam dla ciebie priorytetem zawsze jedną z opcji ale mimo wszystko to bardzo boli. Szczególnie ,że  mam wyryte w pamięci twoje słowa "że  jestem ci najbliższą osobą" , sam pisałeś jaki byłby to cios stracić ze mną kontakt , ile to mi zawdzięczasz..... teraz echo...

Wybacz ale mam dość. 

Nie zrobiłam Ci nic złego. Walczyłam o nas, naszą przyjaźń. Starałam się ze wszystkich sił byś był szczęśliwy.  

Nie będę więcej walczyć o Twoją uwagę, zainteresowanie,chęć spędzania czasu ze mną. 

Nie będę błagać o Twoją obecność w moim życiu skoro najwidoczniej jej nie chcesz. Bo przecież gdybyś chciał to byś był i brał czynny udział. Najwyraźniej masz lepsze rzeczy do robienia w życiu niż budowanie przyjaźni i zmacnianie  jej.




środa, 14 lipca 2021

Dalej cisza

Mijają kolejne dni. Dni ciszy. Siedzimy koło siebie w milczeniu. Rozrywa mi serce. Czuje się coraz bardziej tobie obca. Siedzimy jak obcy sobie ludzie a przecież byliśmy dla siebie ważni.Co się z nami stało? Jak to naprawić?  Czy ta znajomość, którą tyle czasu budowaliśmy przetrwa wogóle...hmm Wiszą nad nami gęste,ciemne chmury,zostało czekać już tylko na piorun,który zakończy nasze cierpienie.

wtorek, 29 czerwca 2021

Kim jestem?

Tyle razy powtarzałeś,że  jestem dla ciebie ważna i boisz się stracić ze mną kontakt ,więc dlaczego  to dzisiejsze wydarzenie.  Nie rozumiem. Mówiłeś,że traktujesz mnie jak przyjaciółke... hmmm. Mieszkamy razem a praktycznie nie rozmawiamy. Dziś przez przypadek wyszło na jaw ,że  w sobote się wyprowadzasz. Nie rozumiem dlaczego nie powiedziałeś mi sam o tym.  Kiedy chciałeś mi o tym powiedzieć? O ile wogóle planowałeś to zrobić. A może  planowałeś wyprowadzke po cichu w chwili kiedy będę w pracy? Co się takiego wydarzyło,że  taktujesz mnie jak zło konieczne? 
Nie dziw mi się ,że  uciekłam na balkon by spokojnie popłakać i pozbierać myśli. Miło ,że  po jakimś czasie przyszedłeś mnie uspokoić i pocieszyć ale to nie załatwia sprawy. Twoje słowa"nie przejmij się ,będzie  dobrze " nic nie załatwią. Jak może być dobrze jeśli już teraz jest źle. Widze,że  jestem ci coraz bardziej obca,nie jestem już częścią twojego życia. 

Moment kiedy mnie przytuliłeś,pogłaskałeś po głowie i potem trzymałeś za rękę głaszcząc ją był tak bardzo potrzebny i ważny,mimo świadomości ,że  to pierwsza i ostatnia taka sytuacja w naszym życiu. Czując ciepło twego ciała ,poczułam znów ciepełko na sercu. Uczucie ,które z dnia na dzień jest dla mnie coraz większym ciężarem.  
Potrafisz być zimny jak Olaf z "Kraina lodu" i ochłodzić naszą relacje do granic wytrzymałości a po chwili rozniecasz ogień.  Z jednej stron pokazujesz ,że  jestem dla ciebie ważana a po chwili obcym i niewiele znaczącym epizodem twego życia.  Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Nie rozumiem tych rozbieżności. Jestem rozbita wewnętrznie.

czwartek, 24 czerwca 2021

Między niebem a piekłem

 Ostatni rok był dla nas ciężki. Każdy z nas przechodził jakieś swoje zawirowania życiowe. Niektóre były naszymi wspólnymi. Mieliśmy wiele wzlotów i upadków. Wiele chwil,które będziemy wspominać z uśmiechem ale też chwil o których będziemy chcieli zapomnieć.

Kiedy prawie miesiąc temu dostałam Twoją wiadomość,że po pracy idziesz do domu się spakować i będziesz szukał mieszkania,byłam w szoku. Było dla mnie oczywiste,że pod miom dachem zawsze znajdziesz schronienie,wsparcie. Nie rozważałam nawet innych możliwości.  Było mi ciężko na sercu,że znów tak bardzo doświadcza Cię życie a z drugiej strony,może to brutalne ale cieszyłam się. 

 Cieszył mnie fakt,że wszystkie osoby,które kocham i są dla mnie ważne,będą obok mnie. Cudowne uczucie mieć ukochanych ludzi pod jednym dachem. Przygarnełam Cię z otwartymi ramionami i radością w sercu.  Nie myślałam wtedy o konsekwencjach i skutkach swojej decyzji. A konsekwencje są ciężkie i bolesne ,przynajmniej dla mnie. 

Bardzo się cieszę,że mogę Cię uścisnąć na dzień dobry i na dowidzenia. Mogę zobaczyć uśmiech na twojej twarzy,mimo że to bardzo rzadki widok. Nie przypuszczałam,że codzienny widok Twojego smutku,gonitwy myśli i wyalienowania tak bardzo mnie dotknie. Twój wewnętrzny ból stał się moim bólem.

Tak bardzo chciałam być Twoim wsparciem i ostoją. Próbowałam dać Ci ciepło,poczucie bezpieczeństwa,akceptacji,zrozumienia co skutecznie mi utrudniałeś.  To bardzo boli jeśli z kimś mieszkasz,chcesz komuś pomóc a druga osoba tak szczelnie zamkneła się.  Mijaliśmy się chodząc po domu lub siedzieliśmy godzinami przy herbacie w totalnej ciszy. Ty nie chciałeś rozmawiać a ja nie chciałam naciskać. Ta przeraźliwa cisza rozrywała mi serce. Uświadomiłam sobie,że nasza znajomość  zaczeła całkiem umierać.

Kiedy zobaczyłam Cię dzisiaj z umową najmu mieszkania,coś we mnie pękło.   Pojawiło się przeraźliwe uczucie strachu. Pojawił się lęk. Boję się. Boję się ,że historia zatoczy koło. 

Biorąc pod uwagę swoje przejścia i doświadczenia związanie z pomaganiem młodzieży,wiem co się stanie. Jako "pogotowie ratunkowe dla młodych rozbitków" wiele przeszłam. 

Często słyszałam jaka to nie jestem dla nich ważna,ile to oni mi nie zawdzięczają,jak bardzo są wdzięczni , nie zapomną nigdy o mnie a później....brak kontaktu,cisza i uczucie ogromniej pustki. Znowu ktoś wyrwał mi kawałek serca i poszedł z nim w świat,zapominając o mnie. Boję się,że będę musiała znowu przez to przejść.  Boję się,że  Ty również podziękujesz za pomoc,zamkniesz drzwi i zostawisz mnie z tą przerażającą pustką i uczuciem że  

" wykonałaś zadanie i jesteś już nie potrzebna". Już teraz kiedy jeszcze mieszkamy razem ,nie rozmawiamy,spędzasz czas sam ze sobą i swoimi myślami  więc...po wyprowadzce dlaczego by miało się to zmienić? 

Zagubiona

Byłeś przyjacielem mojej córki i tak powinno zostać. Nie powinnieś stać się moją miłością i to w najgorszej formie. Miłość niechciana i nieodwzajemniona to powolna ,bolesna śmierć każdego dnia. Nie chciałam,nie planowałam tego. To się poprostu stało. Zakochałam się i tak trwam w tym zawieszeniu.  Pewnie myślałeś,że to zwykłe zauroczenie albo pociąg seksualny .... ale nie. To wciąż trwa. Już powiedzmy 3 lata umieram tak sobie  w tej chorej miłości. Każdego dnia myśle o tobie,zasypiam i budzę się z myślą o Tobie. Wiem,nigdy nie kochałeś i nie pokochasz mnie.  Nigdy nie dawałeś mi nadzieji. Nie masz pojęcia jak wiele razy próbowałam zabić w sobie to uczycie. Nic nie skutkuje.  Raniłeś,zawodziłeś,powodowałeś wiele przepłakanych nocy i zszarganych nerwów . Mimo wielu łez wylanych i zadawanego bólu,nie potrafię przestać Cię kochać.

Tonąca Łódź

Po raz kolejny pokazałeś,że  potrafisz pięknie mówić i obiecywać ale za słowami nie stoją rzedne czyny.  W październiku tak bardzo przeżywał...